|
autor - Aneta Postek-Mioduszewska
Jedenaście lat pracy wśród nędzy robotników sprawiło, że Rauschenbusch żyjąc niekiedy samemu na skraju ubóstwa, zrozumiał, że indywidualizm i eksluzywizm głoszonej przez pietyzm Ewangelii nie ma racji bytu wśród ludzi cierpiących wyzysk ze strony niedoskonałego systemu gospodarczego. Uznał, że obok głoszenia indywidualnego zbawienia należy też podjąć wysiłki i walkę o zmianę bytu socjalnego ludzi i ukazanie niesprawiedliwości systemu kapitalistycznego.
Przemierzając ulice Warszawskiej Pragi, wybielonej i wypucowanej, ale nadal swojsko trącącej ubóstwem i pyzami z Bazaru Różyckiego, nie da się nie pomyśleć choć przez chwilkę o mijanych zasmarkanych i niedomytych dzieciaczkach grających w „nogę” na podwórkach, na których też nie opodal tatusie stoją w małych grupkach z jedyną „pocieszycielką”, na którą udało się wyżebrać od sąsiadki. Podobne, a nawet o wiele gorsze widoki, napotkał w czasie swojej pracy w Nowym Jorku lat 20-tych XX w. Walter Rauschenbusch. Nic dziwnego - chciałoby się rzec - że jako wrażliwy chrześcijanin do historii przeszedł jako twórca „teologii społecznej” („social gospel” - dosłownie: „ewangelia społeczna” - red.).
Walter Rauschenbusch - jak sam o sobie pisał - nie był „systematykiem” i mimo swoich wieloletnich studiów teologicznych nie chciał nazywać siebie teologiem. W swoim osobistym liście z 1912 roku otwarcie o tym mówi: „Muszę wyznać, że nie jestem teologiem i nigdy nim nie będę. (...) Bóg, który ustanowił wszechświat, jest Bogiem, w którym się zanurzam. Chrystus z twarzą Jezusa jest tym, którego kocham i przyswajam. Tak więc przywarłem do Niego i wzywam Go tym właśnie imieniem” [1]. Rauschenbusch posiadał gorące serce nakierowane na Boga i otwarte szeroko na ludzi i ich potrzeby. Świadczy o tym dobitnie pole jego zainteresowania dotyczące głównie sfery etycznej z pominięciem spekulatywnej czy dogmatycznej teologii. Jak zaobserwował Francis J. Mc Connell, metodologia, jaką posługiwał się Rauschenbusch, „nie zajmowała go zbytnio” [2]. Nie interesowały go zasady logiki, a główny nacisk kładł na potrzeby ludzkie, co zaowocowało nowym spojrzeniem na teologię.
Społeczne zainteresowanie obecne w jego pracach „nie wyszło z kościoła – jak próbował pewnego razu wyjaśniać Rauschenbusch – ale wypłynęło poprzez bezpośredni kontakt z ubóstwem (....). W ten sposób stopniowo wiedza i pasja dla problemów społecznych przyszła do mnie” [3].
Aby zrozumieć w pełni jego orientację teologiczną, należałoby zapoznać się najpierw z jego życiem. Walter Rauschenbusch był synem niemieckiego pastora luterańskiego Augusta Rauschenbuscha, który przybył do Stanów Zjednoczonych w 1848 roku, aby służyć pośród niemieckich imigrantów. August, przesiąknięty pietystyczną pobożnością, wciąż doskonalił swoją wiarę i w 1850 roku po odrzuceniu luterańskiej eklezjologii przyjął poglądy baptystyczne i został ochrzczony przez zanurzenie w rzece Mississippi. Konsekwencjami tego aktu była alienacja od rodziny i przyjaciół w Niemczech. Mimo to właśnie ten upór, niezależność i konsekwencja ojca stały się cechami, które Walter cenił w nim najbardziej i jak sam twierdził, miały one przeogromny wpływ na jego własną niezależność myślową i duchową [4].
Trzy lata przed przyjściem na świat Waltera Rauschenbuschowie przenieśli się do Rochester, w stanie Nowy York, gdzie August pomagał w inauguracji departamentu dla niemieckojęzycznych baptystów w Seminarium Teologicznym w Rochester.
Walter Rauschenbusch urodził się 4 października 1861 roku pośród ciepła religijnego pobożnych mieszkańców seminarium czytających regularnie Biblię i trwających w modlitwie. W wieku siedemnastu lat Walter doświadczył nawrócenia, które określał jako pierwsze „moje własne doświadczenie religijne”, a potem także jako „tajemnicze doświadczenie, które wpłynęło w głębię mojej duszy”. Mimo iż czasami krytykował zbytni indywidualizm, który pietyzm wniósł do Kościoła amerykańskiego, nigdy nie przeskoczył pietystycznej orientacji teologicznej, która obecna jest nawet w jego społecznej aktywności sprowadzanej wręcz przez Waltera do rangi mistycznego doświadczenia żywego Boga. Moment nawrócenia stał się dla Rauschenbuscha także czasem decyzji, aby „być pastorem i pomagać zbawiać dusze” [5], co stało się centrum jego reformacyjnych zabiegów.
W 1879 roku Walter został wysłany przez ojca do Niemiec na studia do Gutersloh Gimnazjum w Westfalii, konserwatywnej uczelni stojącej w opozycji do liberalizmu, który dominował w niemieckiej teologii. Cztery lata później powrócił, aby uzupełnić swoje wykształcenie na uniwersytecie w Rochester i rozpocząć studia teologiczne w Seminarium Teologicznym w Rochester, które zresztą zakończył jako najlepszy w 1886 roku. Jego otwarty umysł nie podobał się jednak chociażby profesorowi Starego Testamentu, Howardowi Osgoogowi, który oskarżał go o nieortodoksyjność poglądów. Dla samego Rauschenbuscha zejście ze ścieżek konserwatyzmu nigdy nie stanowiło łatwej decyzji, a ostateczny impuls ku temu przyniosła pełniona przez niego służba w małym zborze wśród niemieckich imigrantów po zachodniej stronie Nowego Jorku. Przybył do tego wielkiego miasta pełen optymizmu, ale uwłaczające godności warunki życia, jakie napotkał na terenie ogromnych slumsów otaczających budynek kaplicy, wywarły ogromny wpływ na jego sposób myślenia i zdeterminowały całość służby.
Jedenaście lat pracy wśród nędzy robotników sprawiło, że Rauschenbusch, żyjąc niekiedy samemu na skraju ubóstwa, zrozumiał, że indywidualizm i ekskluzywizm głoszonej przez pietyzm Ewangelii nie ma racji bytu wśród ludzi cierpiących wyzysk ze strony niedoskonałego systemu gospodarczego. Uznał, że obok głoszenia indywidualnego zbawienia należy też podjąć wysiłki i walkę o zmianę bytu socjalnego ludzi i ukazanie niesprawiedliwości systemu kapitalistycznego.
Rauschenbusch znalazł wsparcie finansowe na pomoc najuboższym u Henry’ego Georga, kandydata na burmistrza Nowego Jorku i u Richarda Ely’ego ekonomisty, który ponadto pomógł przygotować ideologiczne ramy i wizję dla przyszłego rozwoju etyki społecznej Waltera.
Rok 1887 przyniósł utworzenie nieformalnego „nowego stowarzyszenia Jezusa” wraz z Leightonem Williamsem i Nathanielem Schmidtem - dwoma innymi pracującymi w Nowym Jorku pastorami. Grupie przyświecały dwie zasady: święte życie i praca nad wyszukiwaniem efektywnych form służby społecznej.
Pracując na tym polu i stykając się z rozmaitymi grupami, jak na przykład Armia Zbawienia, stwierdził, że zajmują się one tylko skutkami, a nie przyczynami ubóstwa, dlatego też wielkie wrażenie wywarły na nim pro społeczne hasła socjalistów. Z drugiej strony zdawał sobie sprawę z napiętej sytuacji panującej wśród fanatycznych socjalistów niemieckich, co wywoływało zaniepokojenie także wśród bardziej świadomych sytuacji w Europie Amerykanów. Mimo to Rauschenbusch z zainteresowaniem śledził rozwój tego nowego nurtu. Po kolejnym pobycie w Europie, gdzie dość często bywał, aby szukać wsparcia finansowego powrócił do Nowego Jorku przez kolejny rok i z jeszcze większą pewnością zaangażował się w pracę społeczno-misyjną Kościoła, którą rozumiał jako specjalną służbę dla niego samego. Jego wytrwałość i otwartość zarówno na Boga, jak i na ludzi wydała niezwykły owoc i zapisała go na kartach historii nie tylko baptystów na terenie Stanów Zjednoczonych, ale historii nauk społecznych, teologii, a przede wszystkim w sercach tych wszystkich, którym pomagał. Raushenbush w oparciu o Biblię i miłość chrześcijańską zbudował system pomocy społecznej dla najuboższych i potrzebujących, kładąc fundament pod współczesną pomoc społeczną. W czasach, kiedy rozpoczynał swoją pracę, stosował metody dla nas zupełnie naturalne, ale dla wielu współczesnych mu chrześcijan bardzo kontrowersyjne. Wzbudzały pogardę i sprzeciw wśród wielu, a nawet potępienie. Fundamentaliści okrzyknęli wręcz Rauschenbuscha heretykiem, a jego teologię społeczną uznali za szkodliwą.
A jednak zgodnie z tym, co mówi Pismo: po owocach poznacie ich, a owoce, które wydał ten nieoceniony teolog, pastor, a przede wszystkim Boży sługa mówią same za siebie. Stał się wzorem dla Martina Lutera Kinga Jr. na polu walki o sprawiedliwość społeczną i przeciwstawianie się sytuacji politycznej i prawnej. Jeżeli, jako chrześcijanie, dostrzegany niesprawiedliwość, mamy obowiązek powiedzieć - NIE.
Spacerując nie tylko po Warszawskiej Pradze, ale w każdym innym miejscu widzę wypełzające ubóstwo i nędzę, którym aktywnie przeciwstawiał się Rauschenbusch. Jedyne, co nam pozostaje, to prosić Boga o większą liczbę chrześcijan tak wrażliwych i fanatycznie aktywnych na tym polu, jak Walter Rauschenbusch.
Przypisy: 1. List do Wiliama Gaya Ballantine’a, 24 Styczeń, 1912 zamiesz-czony w: Dores R. Sharpe, Walter Rauschenbusch, s. 322.
2. Tamże, s. 410.
3. Tamże, s. 429.
4. Paul M. Minus, Walter Rauschenbusch: American Reformer, s. 53.
5. Tamże, s. 13. |