Nasze newsy

Newsy z BSI www.Baptysci.pl

Biuletyn - Subskrypcja

Jeśli chcesz otrzymywać nasz Biuletyn - informacje o nowościach, konkursach itp. w naszym serwisie - zamów subskrypcję naszego Biuletynu. (Subskrypcja jest bezpłatna.)








Administrator techniczny

Krzysztof Perłakowski
tel. 505 029 747
email: admin@ok.info.pl

Strona główna arrow Sekcje Słowa Prawdy arrow Historia arrow Charles H. Spurgeon - książę kaznodziejów
Charles H. Spurgeon - książę kaznodziejów Drukuj E-mail
Autor: Paul Hunter, tłum. Konstanty Wiazowski   
Saturday, 24 November 2007

Spurgeon był chyba największym kaznodzieją baptystycznym wszechczasów. Nazywano go „księciem kaznodziejów” i było to prawdziwe określenie. Elokwencja w sposobie wysławiania się i swobodne posługiwanie się językiem było u niego czymś niezwykłym.

Każdej niedzieli rano i wieczorem Kościół przy New Park Street (później nazywający się Metropolitan Tabernacle - w którym mogło pomieścić się prawie sześć tysięcy osób), gdzie Spurgeon przemawiał, zawsze był wypełniony po brzegi.

Spurgeon mógł udać się gdziekolwiek na Wyspach Brytyjskich i na otwartej przestrzeni mógł przemawiać do dziesiątek tysięcy lub więcej ludzi. 7 października 1857 roku przemawiał do największej liczby swoich słuchaczy, bo do prawie 25.000 osób, zgromadzonych w ogromnym Kryształowym Pałacu w ogólnonarodowym dniu postu i modlitwy. Takie same tłumy gromadziły się wokół Spurgeona w Surrey Music Hall i innych wielkich obiektach. Spurgeon przemawiał do koronowanych głów i członków parlamentu. Był powszechnie znany w całej Anglii. Powożący zaprzęgami konnymi w Londynie wołali: „Przyjdź posłuchać kazania Charliego”. Żaden inny człowiek nie wywierał tak wielkiego w tamtych czasach wpływu na Wyspach Brytyjskich.

Służba Spurgeona była głęboka, wspierała ona na terenie Zjednoczonego Królestwa prawie stu pięćdziesięciu kolporterów. Byli to ludzie, którzy docierali do zaniedbanych terenów, prowadząc tam spotkania i sprzedając chrześcijańską literaturę. (Spurgeon powstrzymywał się od bezpłatnego rozpowszechniania książek i innej literatury, powiadając, że nie ceni się tego, co nic nie kosztuje). Jego zbór wspierał misjonarzy w wielu częściach świata, jak też w swoim kraju. Prowadził sierociniec z setkami dzieci oraz szkołę kaznodziejską, która za życia Spurgeona wykształciła prawie tysiąc osób.

Jednak najlepiej przez Boga wykorzystywane było jego kaznodziejstwo. Czasem podczas jego kazania ludzie stali i w takiej pozycji pozostawali aż do końca nabożeństwa, ponieważ byli bardzo poruszeni zwiastowaniem o Jezusie, którego Spurgeon tak bardzo kochał. Czasem zarzucał słuchaczom, że przyszli, aby go tylko posłuchać i zaraz przypominał im, że jest tylko narzędziem wskazującym innym na krzyż. Mówił: „Słabością lidera jest przyjmowanie pochwał”. Jak tylko mógł, starał się unikać pochlebstw.

Jego kazanie średnio trwało nie dłużej niż trzydzieści minut. Kaznodziejowie i misjonarze raz do roku byli wysyłani, aby dzień lub dwa mogli spędzić ze Spurgeonem. Kiedyś jeden z nich później powiedział: „On jest rozkołysany przez Ducha Świętego”. Wszyscy przyznawali, że przeżyli osobiste przebudzenie. Spurgeon był przekonującym kaznodzieją (stosował obrazowe opisy) i zdecydowanie stał na stanowisku odnośnie pewnych kontrowersyjnych tematów.

Na początku swojej służby Spurgeon stał po stronie kalwinizmu. Jego początkowe teksty wskazują na szacunek wobec nauki Kalwina. Kalwiniści, którzy uważają Spurgeona za jednego z nich, starają się cytować jego wypowiedzi właśnie z tego okresu jego życia.
Z czasem jego stanowisko w tej sprawie uległo zmianie. Kiedyś jeden z pisarzy tamtych czasów oskarżył Spurgeona o balansowanie na krawędzi między kalwinizmem a arminianizmem. Gazeta stwierdziła: „Spurgeon częściowo jest kalwinistą”. Wiele kalwinistycznych zborów w Anglii odrzucało go. I tak na przykład pastor Surrey Chapel każdej niedzieli krytykował poprzednie kazanie Spurgeona, ponieważ miało ono cechy arminiańskie.
Chyba działo się tak dlatego, że był coraz starszy i mądrzejszy. Teologia Spurgeona stawała się radykalnie biblijna, nie była ani kalwińska, ani arminiańska.

Swoje przekonanie w tej sprawie Spurgeon wyraził w kazaniu na temat wybrania (nr 303): „Od początków swojej służby Słowa moim pragnieniem jest, aby nigdy nie pomijać jakiejś nauki, którą uważam za naukę Bożą. Nadszedł czas obalenia starego i zmurszałego systemu, który przez tak długi czas hamowaliśmy wolnością religijnego słowa. Arminianin boi się choćby na centymetr oddalić się od Arminiusza czy Wesleya, a wielu kalwinistów opiera się na Johnie Gillu lub Janie Kalwinie jak na swoim ostatecznym autorytecie. Czas zburzyć ten system myślowy i przyznać, że wystarczy nam łaski w swoich sercach, aby wierzyć wszystkiemu, czego uczy nas Słowo Boże, bez względu na to, czy nauczają nas ci lub inni ludzie... Wystarczy, że Bóg tak uczy. Jeżeli czegoś nie ma w Słowie, to odrzućmy go. Dalej z tym!”.

Będąc zapytany, czy mógłby pojednać kalwinistów z arminianami, Spurgron odpowiedział: „Nawet nie próbowałbym. Nigdy nie staram się jednać ze sobą przyjaciół”. Kiedyś przedstawiał bramy nieba, na której od strony zewnętrznej były słowa: „Ktokolwiek zechce”, zaś od strony wewnętrznej, gdy przeszło się już przez tę bramę, można było zobaczyć inny napis: „Tylko dla wybranych”.

Ograniczone zadośćuczynienie (trzecią zasadę kalwinizmu) Spurgeon uważał za coś obrzydliwego. Jedno z najbardziej znanych kazań Spurgeona pt. „Przymuś, aby przyszli”, zwolennicy reformowanego nurtu uważali za arminiańskie. Spurgeon często modlił się: „Panie, pośpiesz się z uratowaniem wszystkich swoich wybranych - i wybierz ich jeszcze więcej”.

Moim zdaniem Spurgeon nie był ani kalwinistą, ani arminianinem, ale po prostu był biblistą.

Nie tylko w tej sprawie Spurgeon zmienił zdanie. Na przykład stało się to w odniesieniu do eschatologii. Jego pierwotne postmillenijne przekonanie zostało zamienione premilenializmem. Trzecią dziedziną zmiany przez Spurgeona poglądów była krytyka tekstu biblijnego. Na początku był to temat, którego unikał, ale przy końcu swojej służby mocno stał po stronie biblijnej nieomylności. Atakował, przenikający do Anglii z Niemiec, wyższy krytycyzm.

Spurgeon anagażował się również w politykę. „Wielki starzec” brytyjskiej polityki, W. F. Gladstone, cztery razy piastujący stanowisko premiera Wielkiej Brytanii, był politycznym bohaterem Spurgeona. Zresztą byli podobni do siebie: obydwaj głęboko religijni, obydwaj trzymali się podstawowych zasad. W latach 1860-1880, choć nie namawiał swoich zborowników do głosowania na partię Gladstone’a, to był bardzo blisko tej czynności. Demaskował Disraelego (przeciwnika Gladstone’a) w swoich kazaniach i rozpowszechniał swoje przekonania w ulotkach. Gladstone brał udział w nabożeństwach w Tabernacle, a Spurgeon uczestniczył w przyjęciach pod numerem dziesięć na Downing Street.

Wkrótce Spurgeon rozszedł się z Gladstonem, ponieważ jego rząd uważał, że dla dobra Irlandii najlepszym systemem jest autonomia. Jego partia podzieliła się i stracił on również poparcie Spurgeona. Dla Spurgeona autonomia była równoznaczna z panowaniem Rzymu, której zawsze się sprzeciwiał, gdyż uważał, że podważa ona najlepsze interesy królestwa. Spurgeon był patriotą, tak jak większość wielkich ludzi. Z powodu różnych kontrowersji oraz nieporozumień z Unią Baptystyczną, Spurgeon nabawił się stresu i zmarł w 1892 roku, dosyć wcześnie, bo mając tylko 57 lat. Obecnie dorobek Spurgeona jest częściej publikowany niż jakiegokolwiek innego autora. Jego kazania są rozpowszechniane w wielu językach na całym świecie i tysiące ludzi przez czytanie jego kazań zostało nawróconych.

Spurgeon kiedyś powiedział, że niektóre środki medyczne w postaci tabletek lepiej jest połykać w całości, niż rozgryzać. W ten sam sposób należy traktować niektóre sformułowania Słowa Bożego: lepiej w całości połykać je wiarą, niż rozgryzać przez intelektualne dociekanie.

Paul Hunter, Charles H. Spurgeon, the „Prince of Preachers” w „The Sword of the Lord”, 8 października 2004, (tłum. kw).

« wstecz   dalej »

Statystyki

Użytkownicy: 300
Nowości: 1117
Odsyłacze: 0
odwiedzających: 4432942
Oficjlana strona Kościoła Chrześcijan Baptystów